Chińska aplikacja do wykrywania koronawirusa przekazała poufne dane policji

źródło: shutterstock.com

Ogólnoświatowa panika trwa. A najwięcej rozwiązań związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa możemy znaleźć tam, gdzie po raz pierwszy został wykryty, czyli w Chinach. Jednym z nich była aplikacja, z której dane wyciekły do policji.

Gdzie jest wirus?

W Chinach, ludzie chcąc uchronić się przed koronawirusem, zaczęli korzystać ze specjalnej aplikacji, która pokazuje na mapie obszary najbardziej zakażone wirusem. System obsługiwany przez aplikację płatniczą Alibaba Alipay, umożliwia zeskanowanie kodu QR, aby dowiedzieć się w której strefie jesteśmy. Jeżeli pojawia się zielony znacznik, jest to strefa bezpieczna. Żółty jest narażony na wirusa i zaleca się takim osobom 7 dniową kwarantannę, natomiast czerwony sugeruje 14 dniową kwarantannę, gdyż wirus w tej okolicy jest już obecny. Niedawno, dane te wyciekły do policji, o czym poinformował New York Times. Jak czytamy w serwisie thenextweb.com, do władz został wysłany numer identyfikacyjny, lokalizację oraz nazwę użytkownika. Wszystko dzieje się od razu z poziomu aplikacji.

Po co policji takie dane?

Gdy tylko do policji dotrą dane o możliwości zakażenia danej osoby koronawirusem, chce ona po prostu ingerować bądź podać informację do władz. Niestety, chociaż intencje twórców aplikacji są dobre, już sama aplikacja nie spełnia do końca wymagań użytkowników. Badania, które niedawno zostały przeprowadzane, udowadniają bowiem jej omylność. Aplikacja wskazała różne znaczniki w gronie osób, które przebywają w tym samym miejscu, a nawet pokoju. Zatem wyciek informacji nie pomoże w pełni zidentyfikować policji środowisk zarażonych, ale uzyska ona dane poufne, np. na temat lokalizacji użytkownika.  W rezultacie, jak łatwo stwierdzić, aplikacja pomaga uchronić się przed koronawirusem, ale tylko psychicznie. I niestety, w wielu przypadkach jej efekt może być odwrotny od pierwotnego założenia. Zamiast chronić, może wręcz narażać ludzi na spotkanie z innymi zarażonymi.


Reklama

Niech Cię widzą w sieci! - Grzegorz Miłkowski

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.