Porty USB-C we wszystkich urządzeniach mobilnych – korzyści dla konsumentów i producentów

Źródło zdjęcia: Green Cell

Od 2024 roku USB-C będzie jedynym portem ładowania stosowanym w urządzeniach przenośnych na terenie Unii Europejskiej. Pod koniec października weszła w życie dyrektywa Parlamentu Europejskiego standaryzująca złącza i mająca na celu zmniejszenie ilości wytwarzanych elektrośmieci. Jak wskazuje ekspert z firmy Green Cell, pozytywne skutki tej zmiany odczują nie tylko konsumenci, ale również producenci telefonów i laptopów.

Dzięki ujednoliceniu portów USB-C użytkownicy telefonów komórkowych, tabletów, czytników e-booków, słuchawek i innego rodzaju urządzeń przenośnych będą mogli ładować wszystkie sprzęty taką samą ładowarką, zamiast wieloma różnymi. Do 2026 roku także producenci laptopów będą musieli dostosować się do nowych wymogów i wprowadzić w swoich urządzeniach porty USB-C. Warto zauważyć, że zgodnie z najnowszym standardem 2.1 dla złącz USB-C, będzie można kupić ładowarki o mocy nawet 240W, które pozwalają zasilać bardziej wydajne komputery.

Ujednolicenie portów może obniżyć ceny produktów

Decyzja Parlamentu Europejskiego ma przede wszystkim wpłynąć na zmniejszenie ilości wytwarzanych elektrośmieci. Jednak, jak wskazuje Mateusz Szul, Head of Product Management w firmie Green Cell, standaryzacja portów ładowania przyniesie realne korzyści także dla konsumentów i obniży ceny produktów.

– Głównym poszkodowanym tej sytuacji jest Apple, który w swoim flagowym produkcie, a więc smartfonie iPhone, stosuje inne porty niż USB-C. Producenci wytwarzający kable dostosowane do innych wejść musieli posiadać specjalny certyfikat Apple MFi – Made For iPhone, który wpływał na wyższe ceny takich ładowarek. Dzięki standaryzacji dokument nie będzie wymagany, co obniży ceny kabli – tłumaczy Szul. Dyrektywa PE daje producentom także możliwość wyboru, czy sprzedawać urządzenia z ładowarką w zestawie, co jest droższe, czy bez kabla.

Korzyści dla producentów

Z perspektywy producenta takie rozwiązanie jest korzystne, gdyż zamiast produkować dwa różne kable (Lighting oraz USB-C), będą produkowali tylko jeden typ, co potencjalnie może przełożyć się na obniżenie jednostkowego kosztu produkcji. Brak konieczności opłacania certyfikatu MFi nie jest dla producentów tak bardzo istotny, ponieważ ten koszt jest w głównej mierze przerzucany na konsumentów co znacząco podnosi cenę oferowanych kabli.

Ponadto, mniejsza liczba różnego rodzaju kabli ułatwi zarządzanie towarem w magazynach. Zamiast trzymać w nich zarówno kable przeznaczone dla różnych urządzeń i portów, wystarczy dysponować jednym rodzajem ładowarki, co zmniejsza ryzyko wystąpienia wszelkich problemów logistycznych w kompletowaniu zamówień i wysyłek.

Jedna ładowarka do małego AGD

Jak wskazuje ekspert z Green Cella, standaryzacja portów USB-C nie musi zakończyć się na telefonach i laptopach. – Jeżeli faktycznie zależy nam na tym, żeby ograniczać wytwarzanie elektrośmieci i zwiększać prostotę użytkowania sprzętów dla konsumenta, to można dodawać kolejne grupy produktów do tej regulacji. Mówimy tutaj chociażby o drobnym AGD, takim jak golarki, maszynki do strzyżenia, elektryczne szczoteczki do zębów. Tutaj też jesteśmy w stanie ograniczyć liczbę używanych kabli, bo w tym momencie wielu producentów też posiada swoje własne, specjalne ładowarki. Dalsze poszerzanie standardu USB-C na pewno wyjdzie wszystkim na dobre – mówi Mateusz Szul.

Dane Parlamentu Europejskiego pokazują, że elektrośmieci są najszybciej powiększającym się sektorem odpadów w UE. Ujednolicenie portów ładowania w urządzeniach pozwoli nie tylko ograniczyć wytwarzanie ich, ale także wydatków ponoszonych zarówno przez konsumentów jak i producentów. Może się okazać, że już za kilka lat będzie można ładować wszystkie urządzenia w domu za pomocą jednego kabla.

Źródło: informacja prasowa


Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.