Zarobili 20 tys. dolarów na ciszy za pomocą Spotify

fot. © olly - Fotolia.com

fot. © olly - Fotolia.com

fot. © olly - Fotolia.com

fot. © olly – Fotolia.com

Amerykańska kapela Vulfpeck zarobiła 20 tys. dolarów na utworach, które były… ciszą. Fani odsłuchiwali album Sleepify nocą, zgodnie z poleceniami zespołu. Czy była to próba obnażenia słabości modelu biznesowego Spotify czy genialny chwyt pozwalający zarobić na trasę koncertową?

Spotify to muzyczny serwis oferujący swoim użytkownikom dostęp do muzyki w formie streamingu, za co pobierana jest stała opłata miesięczna (wersja nielimitowana). Inaczej działa to w przypadku artystów. Spotify płaci im średnio 0,007$ dolara za odsłuchanie pojedynczego utworu, przy czym wysłuchanie zakłada minimum 30 sekund odsłuchu utworu.

Na genialny pomysł wpadli więc muzycy amerykańskiej kapeli Vulfpeck, którzy potrzebowali zarobić pieniądze na swoją trasę koncertową. Przygotowali oni album muzyczny, składający się z 10 utworów, które były ciszą, dosłownie nie można było tam usłyszeć żadnego dźwięku. Naturalnie zespół wcześniej przygotowywał normalne wydania swoich albumów i zebrał całkiem liczną grupę fanów, którą poproszono o nocne odsłuchiwanie albumu Sleepify (stąd nazwa). Fani mieli więc włączać na całą noc album Sleepify, a generowana ilość wyświetleń przeradzać się miała w realną gotówkę. Dodatkowo każdy utwór składał się z niewiele ponad 30 sekund, tak aby można było szybciej generować liczbę odsłuchań.

Pieniądze miały być przeznaczone na trasę koncertową, która byłaby oczywiście bezpłatna dzięki zaangażowaniu fanów. Nie wiadomo jednak, co dalej. Administratorzy Spotify po miesiącu czasu wyłapali podejrzany album i po kontakcie z muzykami usunęli go z serwisu, twierdząc, że naruszał on regulamin serwisu.

Nie pierwsi i nie ostatni

Wciąż nie ogłoszono oficjalnego stanowiska, czy pieniądze trafią do zespołu Vulfpeck. Z serwisu Spotify usuniętą wyłącznie ich „cichy” album, natomiast pozostałe utwory wciąż można znaleźć w serwisie muzycznym.

Przypadek Vulfpeck nie jest pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni. Pytanie jednak pozostaje zasadnicze, czy mamy do czynienia z próbą oszustwa, bazującą na wykorzystaniu słabości systemu biznesowego Spotify czy jest to zgodny z prawem, swego rodzaju „trolling”, za który należy się wypłata zarobionych pieniędzy?

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

  • Łukasz Gierlach

    Hehe. Oryginalne. Tak, czy inaczej zyskali trochę na popularności bez wielkich inwestcji w marketing :)