WiFi-Honk – aplikacja, która ostrzeże cię, zanim wpadniesz pod samochód

fot. © Pink Badger - bank zdjęć Fotolia.com

fot. © Pink Badger - bank zdjęć Fotolia.com

fot. © Pink Badger - bank zdjęć Fotolia.com

fot. © Pink Badger – bank zdjęć Fotolia.com

Przechodząc przez ulicę ze smartfonem w dłoni narażamy się na wypadek. Powstaje właśnie aplikacja, która ma nas przed tym chronić – Wi-Fi-klakson.

Używanie urządzeń mobilnych na ulicy może być niebezpieczne. Piesi w słuchawkach na uszach, wpatrzeni w ekrany często nie wiedzą, co się wokół nich dzieje. Z kolei uwaga kierowców jest rozproszona poprzez nawigacje GPS i rozmowy telefoniczne (nawet jeśli używają zestawów głośnomówiących). To wszystko razem to prosta droga do wypadku.

Sejun Song, profesor informatyki na Uniwersytecie Missouri-Kansas City, wymyślił, że można odwrócić tę sytuację. Urządzenia mobilne, zamiast narażać na niebezpieczeństwo, mogłyby nas chronić. Jak? Poprzez wyszukiwanie urządzeń innych użytkowników drogi i ocenę, czy może dojść do zderzenia.

Dotychczasowe systemy nie są idealne

Takie zabezpieczenia są już opracowane dla inteligentnych samochodów i dróg. Ale oparta są na dedykowanej komunikacji krótkiego zasięgu (DSRC), co jest ich podstawowym ograniczeniem. Zwykłe urządzenia, jak smartfony, nie mają modułów DSRC. Zatem, aby system mógł chronić również pieszych, trzeba było poszukać innego rozwiązania.

Co jest w niemal każdym urządzeniu mobilnym? Moduł Wi-Fi. Song i jego doktoranci postanowili wykorzystać ten standard do stworzenia systemu ostrzegającego przed niebezpieczeństwem. Jednak zwykła komunikacja Wi-Fi pomiędzy urządzeniami nie sprawdziłaby się z jednego, prostego powodu – nie można za jej pomocą przesyłać sygnałów przy prędkości większej niż 8 kilometrów na godzinę. To by może wystarczyło do ostrzeżenia przed samochodem wlokącym się w korku, ale przecież nie przed takim, który naprawdę może nam zrobić krzywdę.

Jak działa WiFi-Honk?

Skorzystano z innej cechy standardu Wi-Fi. Polega ona na tym, że urządzenia regularnie wysyłają małe pakiety danych w celu znalezienia preferowanej sieci. Standardowo jest to 10 pakietów na sekundę, ale tę liczbę można zmieniać. Wykorzystanie tej funkcji pozwala na zbudowanie systemu, który działa nawet przy prędkości 120 kilometrów na godzinę. W systemie ostrzegawczym do sygnałów Wi-Fi dodawane są też informacje z GPS-u, akcelerometru i żyroskopu, co daje kompletną informację o położeniu, prędkości i kierunku, w którym przemieszcza się użytkownik urządzenia. Aktualnie zespół Songa uczy swoją aplikację możliwych scenariuszy wypadku. Chodzi o to, aby system reagował wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje realne zagrożenie.

Jak to wszystko działa można obejrzeć na filmie przygotowanym przez twórców Wi-Fi-klaksonu.

Wi-Fi-odblask

A co z małymi dziećmi i osobami starszymi, które nie noszą smartfonów? Z myślą o nich trwają prace nad małymi, dedykowanymi urządzeniami, które robiłyby to samo co aplikacja. Niedawno wprowadzono w Polsce obowiązek noszenia po zmroku odblasków. Może za kilkadziesiąt lat będzie obowiązek noszenia takich Wi-Fi-odblasków? Ale, czy wtedy nie będziemy czuć się zbyt mocno śledzeni? Znowu ten odwieczny dylemat. Bezpieczeństwo czy prywatność?

Nie będzie więcej wypadków?

Czy WiFi-Honk wyeliminuje wszystkie wypadki z udziałem użytkowników smartfonów? Na pewno nie. Mogłoby tak być tylko, jeśliby każdy użytkownik drogi miał ją zainstalowaną. Poza tym jej użycie może zapewnić złudne uczucie bezpieczeństwa i spowodować, że użytkownik jeszcze mniej będzie uważać na drogę. A są zagrożenia, przed którymi aplikacja nas nie ochroni. Ot, chociażby potknięcie się na nierównym chodniku.

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.