Podatek od tabletów i smartfonów jest już niemal pewny

fot. © Prashant ZI - bank zdjęć Fotolia.com

fot. © Prashant ZI - bank zdjęć Fotolia.com

fot. © Prashant ZI - Fotolia.com

fot. © Prashant ZI – bank zdjęć Fotolia.com

Rozszerzyć listę urządzeń objętych opłatą reprograficzną? Wygląda na to, że spór trwający od kilku miesięcy niebawem zostanie rozstrzygnięty. Niestety na niekorzyść użytkowników. Stanie się tak, jeśli wypowiedź wygłoszona przez wiceministra kultury, Andrzeja Wyrobca, okaże się wiążąca.

OZZ, organizacje działające na rzecz twórców, już od dłuższego czasu starają się, by rozszerzyć listę urządzeń objętych opłatą reprograficzną o tablety i smartfony. Podatek zazwyczaj wynosi od 1 do 3 procent od pojedynczego urządzenia. Pokrywają go producenci i importerzy, a pieniądze z tego pozyskane trafiają teoretycznie do twórców, producentów oraz wystawców treści powielanych. Teoretycznie, ponieważ nie do końca wiadomo, jak wysoka kwota przeznaczana jest właśnie na ten cel oraz co dzieje się z resztą funduszy. Wiadomo jedynie, że są one przeznaczane na „koszty administracyjne” OZZ, czyli między innymi ZAIKS-u, ZPAV-u.

Podatek już niebawem?

Wydaje się jednak, że kontrowersyjna sprawa powoli dobiega końca – wniosek złożony do Ministerstwa Kultury doczekał się oficjalnego komentarza. Został on wygłoszony podczas czwartkowego spotkania Komisji Kultury i Środków Przekazu (KSP) oraz Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii (INT) zamkniętego dla osób z zewnątrz. Chętni do śledzenia rozmów mieli do dyspozycji jedynie transmisję telewizyjną. Dziennik Internautów zacytował na tej podstawie wypowiedź wiceministra kultury: Jest uzgodnienie dotyczące listy czystych nośników i wysokości opłat od tych czystych nośników(…). Do końca września daliśmy sobie jeszcze czas na wpisanie w słupki (…) uzgodnionych przez strony kwot (…) odsetek od czystych nośników. Wydaje się, że jest bardzo blisko tego porozumienia, po to byśmy – po pierwsze – wyeliminowali z listy czystych nośników te urządzenia, które po prostu już nie (…) są nieaktualne, typu np. kasety magnetofonowe, a wprowadzili urządzenia najbardziej w tej chwili powszechne, popularne, które między innymi z tego powodu są nabywane, że umożliwiają kopiowanie czy korzystanie z utworów. To jest mówię o tabletach i smartfonach – powiedział Andrzej Wyrobiec.

Wypowiedź wywołała falę komentarzy: smartfony i tablety nie są bowiem urządzeniami, których jedynym celem jest powielanie. Ta funkcja ma raczej charakter marginalny, a – co najważniejsze – ich użytkownicy coraz częściej korzystają z legalnych platform typu Spotify czy Google Play Music. Na razie nie pozostaje jednak nic innego, jak czekanie na rozwój wypadków.

O propozycji OZZ pisaliśmy już kilka miesięcy temu – artykuł znajdziecie tutaj.

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.