Oto 4 aplikacje, które mogą zagrozić Snapchatowi i Facebookowi

fot. CC0 Public Domain

fot. CC0 Public Domain

Nie ma wątpliwości, że Facebook i Snapchat są na piedestale aplikacji służących do komunikowania się, ale wbrew pozorom, konkurencja wcale nie śpi, a działa. I to bardzo aktywnie. 

Pomijając fakt, że Facebook i Snapchat są obecnie liderami branży aplikacji mobilnych, pozwalających się komunikować między sobą na różne sposoby. Choć zarówno właściciel Facebooka jak i Snapchata wciąż udoskonalają swoje narzędzia, na rynku pojawia się coraz więcej rozwiązań, mogących realnie zagrozić monopolowi tych dwóch gigantów. O jakich aplikacjach mówimy?

Kik

Aplikacja, której obecnie używa około 250 milionów użytkowników na całym świecie, a która oparta jest na bardzo dokładnym targetowaniu reklam, w przyszłym roku zamierza jeszcze bardziej usprawnić swoje działania. Jak przekonują jej twórcy, Kik to coś więcej niż appka do komunikowania się. Bez konieczności posiadania numerów telefonów, ale za to z możliwością wysyłania zdjęć, filmów, rozmów w kilkuosobowych czatach i ze znajomością tylko nazwy użytkownika, z którym chce się rozmawiać. Kik oparte jest również na dobrze stargetowanych reklamach skierowanych do użytkowników dobranych pod kątem wieku, lokalizacji i płci, co sprawia, że aplikacja wyróżnia się na tle innych, zasypujących nas zupełnie nieistotnymi dla nas reklamami.

Line

Aplikacja, po tym jak zawładnęła rynek japoński, pojawiła się na rynku amerykański i szturmem go zdobywa. Ale do rzeczy. Line, to aplikacja sprzedająca sponsorowane naklejki, które użytkownicy, a także i marki mogą wysyłać do siebie, lub jak w przypadku firm, do swoich konsumentów. Wydawać by się mogło, że takie rozwiązanie nie ma sensu, bo przecież podobne oferuje już Facebook czy Twitter, ale okazuje się, że Line ma się całkiem dobrze i wciąż się rozwija. Z usług aplikacji korzystają m.in. takie firmy jak Amazon, McDonald’s czy Coca Cola, a to dopiero początek.

WeChat

W Chinach ta aplikacja jest jedną z najpopularniejszych, z której miesiąc w miesiąc korzysta ponad 600 milionów użytkowników, którzy mogą nie tylko rozmawiać, ale również zamawiać jedzenie, grać w gry i robić zakupy. Wszystko to oczywiście za pośrednictwem swoich smartfonów. Wciąż mały, ale jednak rozwijający się sektor reklam w WeChat, o wyglądzie typu news feed, zachęcił już do korzystania takie firmy jak Michael Kors, Nike czy Burberry.

Viber

Po tym, jak Viber zadebiutował na amerykańskim rynku i uruchomił swoją kampanię, można się spodziewać, że firma nie chce być znana jako aplikacja przeznaczona tylko do komunikowania się. Scott Nelson, szef Vibera w Północnej Ameryce przyznał, że do tej pory „Viber znany był z tego, że udostępnia darmowe połączenia lub wiadomości tekstowe zza granicy. Teraz ruszamy w kierunku tego, co nazywamy ekosystemem rozrywki i lifestyle’owym portalem”. Podobnie jak w przypadku Line, Viber zapewnia tworzenie spersonalizowanych naklejek oraz grup fanów np. wydarzenia. Klientami, którzy już korzystają z Vibera są takie firmy jak Spotify czy Mashable, a biorąc pod uwagę fakt, że aplikacja dopiero się rozkręca, strach pomyśleć co będzie za rok.

Choć tak jak już wspomniałam, aplikacje zarówno Zuckerberga jak Spiegela póki co nadal są pierwszym wyborem użytkowników na całym świecie, to wcale nie oznacza, że tak będzie wiecznie. Facebook coraz częściej nas denerwuje, aniżeli pomaga w życiu i coraz częściej wybieramy propozycje innych firm. Jeśli chodzi o Snapchat, można odnieść wrażenie, że dopiero się rozkręca, choć jeśli nie wykorzysta swojego potencjału, dynamika rynku może sprawić, że po prostu się znudzi. Jak będzie, zobaczymy. Póki co, aplikacje rozkręcają się na rynku amerykańskim, ale umówmy się, wszystko to, co jest numerem jeden w Stanach, jest również numerem jeden w Europie.

Bądź na bieżąco!
Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.